Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
12 września 2013

Gem, set, przekręt

Bitwa płci

Przed starciem on dał jej lizaka, ona jemu świnię. Macho kontra feministka. Wcześniej żaden mecz tenisowy nie zgromadził tak wielkiej publiczności. A zarobiła na nim mafia.
Wearetennis.com
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Kobita powinna przede wszystkim zostać w sypialni. Po drugie powinna iść do kuchni. Po trzecie powinna być wsparciem dla mężczyzny! – prowokował w 1973 r. Bobby Riggs, 55-letni emerytowany mistrz, niegdyś pierwsza rakieta świata, przed meczem z Billie Jean King, młodszą od niego o 25 lat triumfatorką Wimbledonu. Po jednej stronie siatki stanęła działaczka feministyczna, lesbijka (pozostała w ukryciu do 1981 r.), po drugiej podstarzały symbol machismo w amerykańskim wydaniu. – Chcę pobić Billie Jean dla tych wszystkich facetów, którym żony nie pozwalają w piątek wieczorem zagrać w pokera – tłumaczył stary mistrz.

Nie tylko Riggs uważał kobiecy tenis za aberrację. Stan Smith, zwycięzca Wimbledonu z 1972 r., tak wyraził poglądy dużej części tenisistów: Siedzieć w domu i rodzić dzieci! Po to są kobiety. Ta cała hucpa z wyzwalaniem może pójść za daleko. „Hucpa z wyzwalaniem kobiet” nabrała rozpędu w latach 70. W 1972 r. powstała federacja ATP, zrzeszająca światowych tenisistów. W odpowiedzi Billie Jean King stworzyła Women’s Tennis Association (WTA). Powody były dwa: po pierwsze mężczyźni zaczęli organizować turnieje, na które nie były zapraszane kobiety, a po drugie dostawali dużo więcej pieniędzy za zwycięstwa (pula nagród w męskim tenisie przekraczała nawet dwunastokrotnie pulę w kobiecym).

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną