Forum

Najciekawsze historie świata

Ludzie
6 stycznia 2014

Ostatni zakręt Schumiego

Bez limitu prędkości

307 razy startował w Formule 1, 90 razy wygrał. W klinice w Grenoble Michael Schumacher stanął do najważniejszego wyścigu w swoim życiu.
Saskia Aleythe
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Był fanatykiem prędkości. Wszędzie musiał być najszybszy: na ziemi, na wodzie i w powietrzu. Mistrz świata Formuły 1, entuzjasta ekstremalnych skoków spadochronowych i zjazdów narciarskich, fanatyk motocykli i skuterów wodnych. – To, że lubię prędkość, nie oznacza, że jestem szaleńcem. Znam granice, których nie mogę przekroczyć – zastrzegał się. W Formule 1 wygrywa ten, kto ostatni wciska pedał hamulca. Przy prędkości 300 km na godz. można zacząć hamować nie wcześniej niż 50 metrów przed zakrętem. Zwykłym kierowcom wydaje się to szaleństwem, dla Schumiego była to granica, którą przekraczał codziennie przez wiele lat.

Czarno-biała flaga

– Ja po prostu kocham szybkość. Trzeba wiedzieć, na co człowieka stać – tłumaczył. Próbował w Arizonie skoków ze spadochronem. Ostatnio chciał zdobyć licencję pilota. W 2009 r. zaliczył już poważny wypadek w wyścigu motocyklowym. Wówczas to, z miłości do żony, przyrzekł, że da sobie spokój z karkołomnymi wyczynami. Dotrzymywał słowa, ale umowa nic nie wspominała o nartach.

Jego kariera była fenomenalna. Ścigać zaczął się w gokarcie, a szczyt sukcesów osiągnął w stajni Ferrari. Będąc mistrzem, zawsze wspominał z sentymentem, że zwycięskie wieńce znacznie lepiej układają się w gokarcie niż w bolidzie Formuły 1.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć