Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
27 lutego 2014

Mali czarownicy

Diabły w kołysce

Wystarczy jakieś nieszczęście w rodzinie, aby kongijskie dziecko zostało oskarżone o czary. Mali „czarownicy” są wypędzani z domów albo poddawani uzdrowicielskim zabiegom – czy raczej torturom.
na podstawie Le Point

Chadrack patrzy tępym wzrokiem w dal, a w jego głowie kłębią się ponure wspomnienia. Z żalem zszedł z grząskiego, błotnistego boiska przy kościele pod wezwaniem świętego Jana Bosko. Tego ranka w Pointe-Noire, portowym mieście w Kongu, gdzie palmy okalają atlantyckie wybrzeże, rozpętała się potężna ulewa. Pobliskie targowisko w Fond Tié-Tié w okamgnieniu zmieniło się w ogromne bajoro. Ale on i tak wolałby dalej ganiać za piłką po kałużach, byle tylko nie wracać myślą do najgorszych chwil swojego dzieciństwa.

Bo ssała kciuk

Chadrack opowiada jednym tchem: Tata miał nową żonę. Zachorowała w czasie, kiedy spodziewała się dziecka, i powiedziała, że to przeze mnie, bo jestem czarownikiem. Chłopak mówi szybko, całkiem niezłą francuszczyzną. – Powiedziała, że w nocy naciskałem jej brzuch. Tata już wcześniej bardzo mocno zdzielił mnie kijem, więc od razu wolałem uciec – dodaje, pokazując bliznę na ramieniu. Przez jakiś czas żył na ulicy, dopóki nie przygarnęli go salezjanie. Dziś ten 14-latek ma zapewnioną opiekę i chodzi do szkoły. Ale podobne historie – przypadki niechcianych dzieci oskarżanych o czary – nie są w Kongu czymś wyjątkowym.

Na ulicach Pointe-Noire żyje około tysiąca dzieci, a organizacja Samusocial International oferuje najbardziej nieporadnym z nich tzw. otwarte zakwaterowanie. Polega to na tym, że otacza się je opieką, jeśli tego chcą.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć