Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
13 marca 2014

Misjonarze pokoju

A Bóg rękę poda...

Muzułmanin Muhammad Ashafa i chrześcijanin James Wuye kiedyś ze sobą walczyli. Potem razem założyli centrum pojednania. Niestety, jak na wojnę domową, jaka rozpala się w Nigerii, to jeszcze za mało.
Bartholomäus Grill
Der Spiegel Der Spiegel

Kiedyś najchętniej udusiłbym tego skurwysyna – mówi James Movel Wuye, chrześcijanin. – Szukałem jego adresu, żeby go wreszcie wykończyć – nie pozostaje dłużny Muhammad Nurayn Ashafa, muzułmanin.

W ten sposób myśleli obaj, gdy pierwszy raz stanęli twarzą w twarz. To było 18 lat temu, kiedy byli jeszcze przeciwnikami w imię Boga. W Kadunie, milionowym mieście w środkowej Nigerii, chrześcijańskie południe zderza się z muzułmańską północą. Połowa z ponad 170 mln Nigeryjczyków to muzułmanie, a druga połowa to chrześcijanie. Od 30 lat fanatycy z obu stron zwalczają się wzajemnie. Dotychczas zginęło z górą 20 tys. ludzi, spalono niezliczone meczety, kościoły i szkoły, a całe wsie starto z powierzchni ziemi. Na północy kraju islamscy radykałowie z ugrupowania Boko Haram od 15 lat terroryzują innowierców i umiarkowanych współwyznawców, a wojowniczy chrześcijanie po swojej stronie dokonują pogromów na muzułmanach.

Wuye i Ashafa stali w tym konflikcie na pierwszej linii frontu. Pierwszy był dowódcą chrześcijańskiej bojówki, drugi – islamskiej milicji. Dziś jeden jest pastorem, a drugi imamem – i dawni śmiertelni wrogowie są najlepszymi przyjaciółmi. – Kocham tego faceta – wyznaje pastor. – Nie znam milszego człowieka – zachwyca się imam.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć