Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
27 marca 2014

Imigranci na sprzedaż

W niewoli u Beduinów

Arabscy handlarze niewolników bez przeszkód polują na swój towar w Rogu Afryki. Biznes doprowadzili do perfekcji, bo zarabiają krocie na odsprzedaży złapanych ludzi ich własnym rodzinom.
Na podstawie Libération

Wychudzony 30-latek o wymizerowanej twarzy nerwowo zaciąga się papierosem. Zaraz potem wypuszcza dym, podejmując wciąż przerywaną, chaotyczną opowieść. Wyrzuca z siebie potok słów, ledwo słyszalnych wśród jazgotu i gwaru panującego w kairskim barze. Każdy jego gest wyraża strach i grozę związaną z wydarzeniami ostatnich miesięcy. Jonas Habte jest Erytrejczykiem, który trafił do niewoli na pustyni Synaj, i tylko poświęceniu rodziny zawdzięcza to, że wciąż żyje. Gdy jego krewni zapłacili porywaczom 40 tys. dolarów okupu, odzyskał wolność i mógł wyruszyć do egipskiej stolicy.

Choć był zupełnie wycieńczony, natychmiast pobiegł do erytrejskiej ambasady. – Dziesiątki naszych braci wciąż pozostaje w niewoli, pomóżcie nam! – błagał urzędników. Ciężko mówić o tym, co było dalej. Jonas w milczeniu rozgniata niedopałek papierosa. Na samą myśl o bezdusznych dyplomatach, którzy zbyli go bez zbędnych ceregieli, w jego ciemnych oczach płonie gniew. Podnosząc palec wskazujący, dodaje poważnym tonem: Będąc w niewoli, złożyłem Bogu obietnicę. Poprzysiągłem, że jeśli ocalę swoją skórę, to zrobię wszystko, aby powstrzymać handel żywym towarem. Skoro nikt się nie kwapi, aby nam pomóc, to chcę przynajmniej, aby świat się o tym dowiedział.

Więźniowie Synaju

Gra warta świeczki, zwłaszcza że chodzi o „jeden z najmniej udokumentowanych kryzysów humanitarnych na świecie”.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć