Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
24 kwietnia 2014

Taniec wojenny w Bejrucie

Niech żyje bal!

Mimo wojny domowej w sąsiedniej Syrii i bomb wybuchających w Libanie, w Bejrucie jak co roku odbywa się bal debiutantek. Tego wieczoru córki prominentnych rodzin są oficjalnie wprowadzane do elitarnego towarzystwa.
Ch. Reuter
Der Spiegel Der Spiegel

Czy to sprawa słodkiego, oszałamiającego rytmu walca? A może przyczyną są białe rękawiczki do łokci, balowe suknie i diademy na głowie? Gdy Beatrice, Nadine i Lajal suną w górę po schodach w Casino du Liban, podtrzymując rękami błyszczące, rozłożyste wieczorne kreacje, mają cokolwiek nieobecny uśmiech. Nawet Gaelle – rebeliantka z włosami prosto spiętymi z tyłu i plecionką opasek na ramieniu, podziela radość wszystkich dziewcząt: tego jednego wieczoru będzie księżniczką. Całą w bieli!

Każdego roku huczny bal debiutantek, kulminacja libańskiego karnawału, odbywa się w legendarnym Casino du Liban pod Bejrutem. Wiele godzin zajęło przymierzanie i drapowanie sukni, z których każdą zaprojektował inny projektant mody. Miesiącami trwały przygotowania, lekcje tańca dla debiutantek i ich partnerów. Całymi dniami drżano z niepokoju, czy lotnisko będzie otwarte i czy jakiś zamach w pobliżu nie zakłóci wydarzenia. Wszystko jednak przebiegło pomyślnie. Damy z komitetu organizacyjnego, czyli sztabu generalnego balu, pogodnie się uśmiechają, a ich szefowa Regina Fenianos wydaje ostatnie polecenia.

Nie uważa, że w obliczu sytuacji w kraju impreza jest niestosowna. Jej zdaniem taki pogląd to nieporozumienie. Oczywiście faktem jest, że na północy zwaśnione strony prawie codziennie się ostrzeliwują, a na południu wybuchają bomby w samochodach, że gospodarka nieubłaganie chyli się ku upadkowi, a na czterech Libańczyków przypada jeden uchodźca z Syrii.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć