Forum

Najciekawsze historie świata

Rozmowa
8 maja 2014

G.R.R. Martin - pisarz od kuchni

Zgnębiony Ameryką

Autor sagi „Pieśń Lodu i Ognia”, na podstawie której nakręcono serial „Gra o tron”, tłumaczy, skąd w jego niebywale poczytnych książkach tyle okrucieństwa.
M. Gilmore

Jednym z dominujących wątków w „Grze o tron” jest rodzina. To ona dodaje postaciom charakteru, ale także bywa powodem upadku. Czym był dla pana dom rodzinny?
G.R.R. Martin: Urodziłem się w 1948 r. w Bayonne w amerykańskim stanie New Jersey. Był to mały, zamknięty świat, nawet jeśli dojazd do centrum Manhattanu zajmował autobusem zaledwie 45 minut. Nieczęsto jeździliśmy jednak do Nowego Jorku. Gdy miałem cztery lata, zamieszkaliśmy w bloku, z którego okien widać było wody cieśniny Kill Van Kull, a w oddali Statuę Wolności. Mój ojciec też miał na imię Martin, w jego żyłach płynęła włoska i niemiecka krew. Mama była Irlandką. Od początku wiedziałem, że jesteśmy biedni. Zdawałem sobie też sprawę, że rodzinie kiedyś powodziło się lepiej. W drodze do szkoły mijałem dom, gdzie urodziła się mama, a który kiedyś był nasz. W moich opowieściach powraca więc motyw utraconej świetności, epoki pełnej bogactwa i cudów. To, co mówiła mi mama, wyryło się w mojej wyobraźni.

Jak się układały pana stosunki z rodzicami?
Ojciec był kimś dalekim. Myślę, że nigdy mnie nie rozumiał. Zresztą ja też chyba go nie rozumiałem. Był „funkcjonującym alkoholikiem” (człowiekiem, który utrzymuje zewnętrzny wizerunek osoby zdrowej, choć zmaga się z chorobą – przyp. FORUM), lecz wtedy jeszcze nie używano tego terminu.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć