Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
16 lutego 2017

Afrykański Orient Express

Wehikuł czasu

Prawie jak Orient Express. Na południu Afryki można wsiąść do pociągu nie byle jakiego.
Na podst. Paris Match, Forbes

Na peronie pod zabytkowym zegarem tłoczy się gromada ludzi. Wśród kłębów pary buchającej ze starej lokomotywy wyłania się wysoki dżentelmen w kapeluszu. Właściciel pociągu Pride of Africa (Duma Afryki) kłania się wytwornie każdemu z pasażerów. Tragarze odbierają od nich bagaże i wnoszą je do staroświeckich wagonów wykładanych mahoniem.

Historia „najbardziej luksusowego pociągu świata” sięga połowy lat 80. Wtedy to Rohan Vos, bogaty Afrykaner, który dorobił się majątku na handlu częściami samochodowymi, kupił kilka zabytkowych wagonów. Chciał zabrać żonę, czworo dzieci i cztery psy na kolejowe safari. Niestety, srogo się przeliczył: stare wagony nie kosztowały dużo, ale południowoafrykańskie koleje zażyczyły sobie słonej opłaty za prywatne korzystanie z torów. Jedynym sposobem, aby ograniczyć koszty, było zabranie dodatkowych pasażerów. W ten sposób to, co na początku było tylko kaprysem bogacza, stało się pomysłem na biznes. W 1989 r. Vos uruchomił regularne połączenia na trasie z Kapsztadu do Pretorii.

[pełna treść dostępna dla abonentów]