Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
20 lipca 2017

Bezdomna Rosja – każdy możne wylądować na bruku

Pomoc bez adresu

Ludzie z organizacji Noczleżka w Petersburgu robią dla bezdomnych to, co powinno robić państwo. Bo państwo tego nie robi.
Natalia Radułowa
Ogoniok Ogoniok

Zimą umierałem, po prostu przymarzałem do ziemi – Nikołaj jest bezdomny, opowiada mi swoje dzieje przy herbacie na podwórcu najstarszej organizacji dobroczynnej niosącej pomoc bezdomnym Noczleżka (Noclegownia). Właśnie dostał tu obiad, wziął prysznic, a teraz siedzi na plastikowym krzesełku i grzeje się w promieniach słońca. – No i tak leżę i dociera do mnie, że nie mam już sił i zaraz ze mną koniec. Nie chce mi się wstawać. Bo i po co? Nie mam dokąd iść, domu nie mam, rodziny nie mam, dorabiać już nie mogę, po wylewie ręką ledwie ruszam. Dokumenty mi ukradli, jak jeszcze Miedwiediew był prezydentem, dawno temu. Skinheadzi pięć razy na mnie napadali, za szóstym razem to pewnie mnie już zabiją. No więc tak leżę, zamarzam i myślę sobie: „Żegnaj, życie”. Ale wolontariusze mnie znaleźli, odkleili od ulicy i powiedzieli, dokąd mam pójść. Do końca moich dni będę się za nich modlić. Jakoś się przywlokłem do ośrodka. A tu raj na ziemi: gorąca zupa, psycholog, lekarz, dziękuję, przepraszam. Jeszcze pożyjemy…

W Petersburgu jest około 60 tys. bezdomnych. Setki wolontariuszy, ludzi dobrej woli i 25 etatowych pracowników NGO Noczleżka – to ludzie, którzy pomagają im na co dzień od 1990 roku: organizują pomoc prawną i socjalną, karmią, zapewniają ubrania, lekarstwa, dają nocleg. W noclegowni można się umyć w ciepłej wodzie i uprać rzeczy w pralni.

– Wszystkich nie da się uratować – zauważa filozoficzne Nikołaj.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć