Forum

Najciekawsze historie świata

Wydarzenia
31 sierpnia 2017

Zamach w Barcelonie: wystarczył jeden imam

Test dla Katalonii

Cisi, spokojni, dorastali wśród nas – mówią sąsiedzi o marokańskich zamachowcach spod Barcelony. Wystarczył jeden człowiek w roli „katalizatora” – i wszystko się zmieniło.
Na podst. El País, El Mundo, The Guardian

Ciemna, kręta klatka schodowa prowadzi do mieszkania na siódmym piętrze bloku w małym katalońskim mieście Ripoll. To z niego imam Abdelbaki Es Satty kierował komórką terrorystyczną, która zaatakowała w Barcelonie i okolicach, zabijając w sumie 15 osób i raniąc ponad sto. Na komodzie stoi flakonik perfum marokańskiego imama, gałązka miswaku (drzewa arakowego), którą zwykł czyścić zęby, i zielony Koran obok telewizora. – Nie mówił zbyt wiele, wyglądał całkiem normalnie, nie miałem pojęcia, jakie myśli kłębiły mu się w głowie – wspomina Nordin (też Marokańczyk z pochodzenia, który nie chce ujawniać nazwiska), współlokator Satty’ego. Opowiada też, że imam nie przyjmował gości, rzadko czytał Koran, a modlił się tylko w meczecie albo w swojej małej sypialni.

Kres zaufania

Ostatni raz Nordin widział go rano 15 sierpnia. Satty mówił, że jedzie odwiedzić rodzinę w marokańskim Tetuanie. – Powiedział, że wróci 1 września. Nie zauważyłem niczego niepokojącego w jego zachowaniu – podkreśla Nordin, dodając, że imam odjechał dużym białym samochodem. Jednak niespełna tydzień później katalońska policja potwierdziła, że Satty nie pojechał do Maroka. Fragmenty jego DNA znaleziono w gruzach domu w mieście Alcanar, który wyleciał w powietrze nazajutrz po wyjeździe Satty’ego z Ripoll. To tam mieściła się fabryka bomb terrorystów. Hiszpańskie służby antyterrorystyczne przypuszczają, że Satty był „katalizatorem”, który doprowadził do radykalizacji kilkunastu młodych Marokańczyków z Ripoll, gdzie od dwóch lat prowadził modły i uczył arabskiego.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć