Nicolas pała zemstą za przegraną rok temu prezydenturę. Chce wrócić do władzy w stylu Napoleona. A Carla mruczy mu miłosne songi.
W trakcie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej Nicolas Sarkozy grubo pomylił się w ocenie własnej osoby. W przypływie zniechęcenia oświadczył wówczas, że w razie porażki w wyborach raz na zawsze wycofa się z polityki: Więcej o mnie nie usłyszycie, zupełnie zmienię tryb życia. Przy innej okazji zapowiadał z rozmarzeniem, że po zakończeniu prezydentury rozpocznie się dla niego prawdziwe dolce vita: Zmienię swoje życie i będę zarabiać pieniądze! Ale z każdym upływającym dniem były francuski prezydent coraz bardziej się przekonuje, że polityka to jego żywioł.
26.04.2013
Numer 16/ 2013