Artykuły

Był wypas, będzie wykop

Czarne złoto Gobi

Numer 13/ 2014
Pustynia Gobi to straszne miejsce. Ale nie dla przemysłu wydobywczego. Pustynia Gobi to straszne miejsce. Ale nie dla przemysłu wydobywczego. Bloomberg / Getty Images
Mongolia, niegdyś pogrążony w nędzy satelita ZSRR, kojarzony z Dżyngis-chanem, kaszmirem i pasterstwem, dziś błyskawicznie się rozwija i bogaci na wydobyciu węgla.
Dawni koczownicy wyparci przez wiercenia górnicze migrują na obrzeża stolicy.Light Rocket/Getty Images Dawni koczownicy wyparci przez wiercenia górnicze migrują na obrzeża stolicy.

Porywy lodowatego wiatru na pustyni Gobi przenikają przez ubranie, chłoszcząc skały i hałdy węgla, z których wzbijają na 50 metrów bure tumany pod idealnie błękitnym niebem. Węglowy pył osiada na ustach i nozdrzach, czerni twarze. Po tym odległym pustkowiu kroczy Amarsana Bacuren, okutany w ciężki roboczy kombinezon, kask i chroniące oczy przyciemnione gogle. Ma dokonać inspekcji szybko rosnącej wyrwy w ziemi, o rozmiarach 500 na 800 metrów.

17.06.2014 Numer 13/ 2014
Reklama