Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
31 marca 2016

Rozwód po japońsku

I że ci nie odpuszczę aż do śmierci…

Co trzecie japońskie małżeństwo kończy się rozpadem. Hitem wśród mieszkańców wielkich miast stały się uroczyste ceremonie rozwodowe.
Na podst. VSD

Gdy w 2009 r. dwoje znajomych Hirokiego Terai postanowiło się rozejść, ten urządził dla nich imprezę pożegnalną. Od A do Z opracował cały rytuał, mający ułatwić im rozstanie w cywilizowany sposób. Tak narodziła się rikonshiki – współczesna ceremonia rozwodowa. Od tamtej pory przedsiębiorczy Japończyk „rozwiódł” już ponad 350 par, głównie w regionie tokijskim. Koszty usług świadczonych przez jego firmę Divorce Ceremony wahają się w przeliczeniu od dwóch do siedmiu tysięcy złotych zależnie od miejsca ceremonii.

Hiroki Terai wita swoich klientów z bukietem żółtych kwiatów w ręku. Wręcza wiązankę Sunao Kumurze, eleganckiemu czterdziestolatkowi ubranemu w czarny garnitur, i Risie Kumurze, która jeszcze przez chwilę będzie jego żoną. W Japonii chryzantemy nie są oznaką żałoby – uchodzą za święte kwiaty, a żółć symbolizuje szlachetność i sukces. Sunao i Risa przyszli tu, aby w dystyngowany sposób zakończyć swój związek i wkroczyć na nową, być może pomyślniejszą drogę życia. Oprócz nich w specjalnie zaaranżowanej sali w jednym ze stołecznych biurowców zgromadziła się grupka krewnych i przyjaciół.

Tylko bez łez!

Czekając na rozpoczęcie ceremonii, przyszła rozwódka ukrywa twarz w dłoniach. Nie roni łez, bo publiczne manifestowanie uczuć byłoby czymś haniebnym. Risa straciłaby twarz. Widać jednak, że źle się czuje w tej sytuacji: to jej mąż zażądał rozwodu i zamierza zostawić ją z trójką małych dzieci. Po kilku minutach nerwowego oczekiwania Hiroki Terai zabiera głos i przedstawia zgromadzonym powody, które skłoniły parę do rozstania. Potem Sunao i Risa uroczyście deklarują chęć rozpoczęcia wszystkiego od zera. Na koniec żona zdejmuje mężowi obrączkę z palca. Prowadzący ceremonię prosi ich wówczas, aby po raz ostatni podali sobie dłonie i wspólnie rozbili obrączkę małym młoteczkiem. Muszą uderzać do skutku, aż pamiątka ślubu stanie się kawałkiem złomu.

Mistrz ceremonii waży w dłoni młoteczek, którego rękojeść zdobi zielona żaba. Wybór tego zwierzęcia nie był przypadkowy. – Żaby przechodzą w swoim życiu kolejne transformacje, zanim osiągną dojrzałość. A poza tym słowo „kauru” oznacza zarówno żabę, jak i zmianę – mówi Hiroki Terai. Potem pyta małżonków, co chcą zrobić ze zniszczoną obrączką. Niektórzy uczestnicy ceremonii przywiązują do obrączek kamienie i wspólnie wrzucają je do rzeki, przyrzekając sobie wieczną przyjaźń. Sunao i Risa nie są tak romantyczni. Mąż zamierza zabrać kawałek złota, aby go sprzedać u jubilera. Wściekła i rozczarowana żona już wcześniej spieniężyła swoją pamiątkę ślubu.

A przecież kiedyś układało im się tak dobrze… Sunao i Risa poznali się dziesięć lat temu w firmie informatycznej. Ona miała dopiero 20 lat, to było jej pierwsza poważna praca. Młodziutka dziewczyna szybko uległa czarowi eleganckiego mężczyzny, starszego o blisko dziesięć lat. – To była miłość od pierwszego wejrzenia – wyznaje Risa. Pobrali się cztery lata później. Risa zrezygnowała z pracy i urodziła troje dzieci.

Sunao znudził się jednak rodzinnym szczęściem. Chciał mieć więcej czasu dla siebie, marzył o tym, aby poznawać świat. Jego żona pragnęła jedynie żyć w spokoju, zajmując się dziećmi. Każda dyskusja o podróżach, podziale domowych obowiązków czy wychowaniu dzieci kończyła się kłótnią. Po sześciu latach małżeństwa Sunao postanowił wystąpić o rozwód i zaproponował żonie udział w ceremonii rikonshiki, aby „zamknąć ten rozdział w należyty sposób”.

Koniec czy początek?

Obecnie już ponad jedna trzecia małżeństw w Japonii kończy się rozwodem. To dwa razy więcej niż w latach 70. i czterokrotnie więcej niż w latach 50. Mimo to rozwody w tym kraju wciąż są źle widziane. Ceremonie takie jak ta są niezłym sposobem, aby oswoić krewnych i znajomych z decyzją o rozstaniu. Japończycy uważają, że należy celebrować każde ważne wydarzenie i chętnie wymyślają nowe ceremonie – odpowiadające warunkom współczesnego świata, ale bardzo głęboko zakorzenione w tradycyjnej kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni.

Czasem zresztą koniec bywa nowym początkiem… W ciągu sześciu lat działalności firmy Hiroki Terai widział też 14 przypadków, w których uroczysta ceremonia rozwodowa była dla skłóconych małżonków okazją, aby przemyśleć sprawę i odnowić więzi. Przy okazji przygotowań znów zaczynali ze sobą rozmawiać, dostrzegając, jak wiele ich łączy, albo ulegali namowom przyjaciół, aby dać sobie jeszcze jedną szansę. Po zniszczeniu obrączek wychodzili razem, by kupić nowe.

W przypadku Sunao i Risy nie będzie chyba tak różowo. Podczas bankietu rozwodowego siedzą obok siebie, ale rozmawiają niewiele i nie wykonują żadnych czułych gestów. Po zjedzonym posiłku, tak samo jak przy okazji ślubu, rozwodnicy i ich znajomi oglądają spektakl teatru kabuki. Potem Hiroki Terai odtwarza fragmenty filmu z ich ślubu, a co bardziej wygadani goście wygłaszają zabawne komentarze, wywołując salwy śmiechu. Potem następuje chwila napięcia. Żona rzuca za plecy wiązankę rozwodową: ten z gości, który ją złapie, rozwiedzie się jako następny w kolejności… Czy to na pewno dobry omen?

Sił wam doda

Wreszcie następuje punkt kulminacyjny. Osoba, która wystąpiła z wnioskiem o rozwód, musi zostać za to ukarana. Risa wstaje z krzesła, bierze talerz z bitą śmietaną i ciska nim w męża. Potem chwyta za kolejne naczynie. Na widok jego twarzy umazanej kremem młoda kobieta wreszcie wybucha śmiechem. Jest to stały element scenariusza: ośmieszony Sunao będzie musiał stać tak przez długich dziesięć minut z bitą śmietaną spływającą na jego elegancki garnitur. Risa w tym momencie czuje się „uspokojona, nieco szczęśliwsza i gotowa zacząć nowy rozdział w swoim życiu”.

Na koniec imprezy osoba winna rozwodu zostaje symbolicznie ukarana

– Nie oszukujmy się, rozwód jest trudnym i bolesnym doświadczeniem. Wierzę jednak, że ta publiczna ceremonia, w trakcie której zadeklarowaliście chęć wejścia na nową drogę życia, doda wam sił – peroruje Hiroki Terai. A gdyby to nie pomogło, zawsze można zorganizować kolejną imprezę. W jej trakcie rozżaleni małżonkowie będą mogli „odnowić swój rozwód”, poprzysięgając sobie w obecności krewnych i przyjaciół wieczystą nienawiść. Ślubuję ci wrogość, niechęć i że ci nie odpuszczę aż do śmierci…

na podst. VSD

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną