Forum

Najciekawsze historie świata

Ludzie
19 stycznia 2017

Ivanka – córeczka Trumpa

Dama pierwsza i pół

To nie żona, Melania, będzie najlepszą podporą nowego prezydenta w Białym Domu, lecz jego ukochana córka Ivanka.
Na podst. Paris Match, Atlantico

Jeśli istnieje coś, czego Ivanka Trump nie ma pod dostatkiem, tą rzeczą jest pokora. Córka amerykańskiego prezydenta jest piękna, bogata, wpływowa i ma smykałkę do biznesu. Cechuje ją też niezachwiana pewność siebie. – W moich żyłach płynie krew zwycięzców – mówiła o sobie już w 1998 r. w jednym z pierwszych wywiadów dla kolorowej prasy. A przecież była wtedy tylko śliczną buźką, jedną z wielu nastoletnich modelek pracujących dla nowojorskiego oddziału agencji Elite – na co zwraca uwagę Olivier O’Mahony, autor jej sylwetki zamieszczonej w tygodniku „Paris Match”. Zapatrzona w możnego tatusia Ivanka układała już jednak w głowie wielkie plany. Wkrótce zamieniła fantazyjne stroje znanych projektantów na stonowane biznesowe kostiumy. Ukończywszy szkołę średnią, córka Donalda Trumpa zrezygnowała z kariery na wybiegach i zajęła się studiowaniem zarządzania.

Dała z siebie wszystko

Cała Ameryka poznała Ivankę dopiero w marcu 2006 roku, gdy ojciec zaprosił ją do udziału w „The Apprentice” – własnym reality show. Na powitanie wygłosił pochwalną przemowę: Przedstawiam wam moją córkę. Uczęszczała do renomowanej Wharton School i była świetną studentką, a teraz pracuje dla mnie, ponieważ wykonuje świetną robotę. Będzie moją drugą parą oczu i uszu.

Program emitowany od kilku lat przez NBC wciąż miał niezłą oglądalność, ale jego producenci na gwałt potrzebowali świeżej krwi. Młoda, urodziwa i elokwentna Ivanka świetnie sprawdziła się przed kamerami. Tysiące amerykańskich matek pisało do niej listy, dziękując za to, że stała się wzorem dla ich córek. Donald Trump też był bardzo zadowolony. Od ponad dziesięciu lat ukochana córka jest dla niego najlepszą podporą. Wspomagała go dzielnie nie tylko w telewizji, lecz także w biznesie i podczas wyczerpującej kampanii wyborczej. Wygląda na to, że nowy prezydent nie może się już obejść bez jej rad i pomocy.

Po wyborczym triumfie Trumpa początkowo planowano, że Ivanka pozostanie w Nowym Jorku, by zarządzać rodzinną firmą. Ostatecznie jednak musiała się przeprowadzić do Waszyngtonu wraz z mężem i trójką dzieci. „To ona będzie prawdziwą pierwszą damą” – ocenia Olivier O’Mahony na łamach francuskiego tygodnika. Aktywna i przebojowa córka Trumpa nawet nie zamierza dementować tych pogłosek. Zresztą i tak nikt by w to nie uwierzył: już w listopadzie uczestniczyła w zapoznawczym spotkaniu prezydenta elekta z japońskim premierem Shinzo Abe, co miało bardzo czytelną wymowę. W tym czasie jej macocha Melania Trump odwoziła swojego syna do szkoły.

Ivanka zawsze była oczkiem w głowie tatusia. Gdy miała siedem lat, to właśnie ją – a nie któregoś z synów – zabrał na walkę bokserską o mistrzostwo świata z udziałem Mike’a Tysona. Do dziś chętnie wspomina ten wspólny wypad do kasyna w Atlantic City. Na ringu „Bestia” błyskawicznie rozprawił się z Michaelem Spinksem, co wywołało wzburzenie publiczności. Trump odważnie stanął przed rozsierdzonym tłumem i w paru słowach rozładował napiętą atmosferę. – Wydał mi się wtedy taki elegancki, odważny i charyzmatyczny – wspomina Ivanka. Nic dziwnego, że chciała być taka jak tatuś. Lalki szybko poszły w kąt: dziewczynka wolała bawić się klockami w biurze ojca, gdzie omawiał kolejne inwestycje w branży nieruchomości. Za sterami buldożera zasiadła dla zabawy po raz pierwszy w wieku sześciu lat.

Kiedy w 1992 r. nowojorski miliarder rozwiódł się z jej matką, czeską narciarką Ivaną Zelníčkovą, Ivanka miała 11 lat. Od tamtej pory ojciec jeszcze obficiej obsypywał ją prezentami, poświęcał jej każdą wolną chwilę i woził wszędzie swoją limuzyną. Ukochana córeczka tym łatwiej wybaczyła mu rozwód z matką i nowy związek z Marlą Maples. Zaczęła pracować jako modelka, by zapewnić sobie niezależność finansową. Zarabiała dużo pieniędzy i obracała się w kręgu celebrytów, ale twierdzi, że nie znosiła tego towarzystwa. Z ulgą porzuciła wybieg i podjęła studia na tej samej biznesowej uczelni, którą ukończył jej ojciec. W wieku 24 lat była już wiceprezesem ds. rozwoju i przejęć w The Trump Organization. To dopiero była robota, o jakiej zawsze marzyła.

Ivanka dawała z siebie wszystko. Jej znajomi opowiadają na łamach „Paris Matcha”, że harowała od rana do wieczora, spędzając w biurze po kilkanaście godzin dziennie. A przy tym naprawdę skupiała się na swoich zadaniach, wykazując talenty negocjacyjne i zręcznie promując swoją firmę. „Córeczka szefa” chciała w ten sposób pokazać, że zasługuje na tę posadę. Przychodziło to jej tym łatwiej, że nigdy nie była typem rozrywkowej dziewczyny, pijącej i tańczącej do upadłego w nocnych klubach. Podobnie jak tatuś jest raczej domatorką z usposobienia.

Nie jestem klonem

Mimo tych podobieństw i nieskrywanej fascynacji ojcem wielu jej znajomych z Nowego Jorku nie potrafiło zrozumieć, jak mogła się zaangażować w jego kampanię wyborczą. Na ile znali Ivankę, uważali ją raczej za umiarkowaną demokratkę… Sama czasem dystansuje się od stanowiska nowego prezydenta, podkreślając, że nie jest jego klonem. W trakcie kampanii zadeklarowała się np. jako zwolenniczka urlopów macierzyńskich i walki z ociepleniem klimatu, co dla taty musiało mieć posmak herezji.

Tak naprawdę jest jednak żywym obrazem swojego ojca. Zawsze marzyła o wielkiej biznesowej karierze w jego stylu i do tej pory wszystko w życiu zawodowym i osobistym podporządkowywała temu marzeniu. Za mąż wyszła wprawdzie z miłości, ale przecież nie za jakiegoś golca: jej wybrankiem serca jest Jared Kushner, przystojny, bogaty i dobrze ustosunkowany magnat rynku nieruchomości. Był to zaiste wymarzony zięć dla Trumpa, nawet jeśli przed ślubem Ivanka musiała dla niego przejść na judaizm.

Obecnie słychać głosy, że przeprowadzka do Waszyngtonu może być dla obojga okazją do zrobienia politycznej kariery. Jared ma już ogromne wpływy w Białym Domu. Jednak największe emocje budzi dziś inny aspekt ich pobytu w stolicy. Niektórzy wieszczą, że Biały Dom stanie się scenerią gorszącej opery mydlanej, w której pierwsza dama Melania Trump i jej ambitna pasierbica wezmą się za łby. Wprawdzie przez kilka pierwszych miesięcy prezydentury Donalda Trumpa jego żona pozostanie w Nowym Jorku, gdzie ich dziesięcioletni syn Baron chodzi do szkoły, ale po zakończeniu roku szkolnego także przeprowadzi się do Waszyngtonu. A tam będzie już na nią czekać dobrze zadomowiona Ivanka. Wygląda na to, że nowy prezydent będzie musiał rozładowywać poważne napięcia nie tylko w Azji, Afryce czy na Bliskim Wschodzie.

na podst. Paris Match, Atlantico

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną