Z nastaniem mrozów bezdomni w Moskwie dzielą się na dwie grupy. Jednych robota parzy, drugim – zaczyna palić się w rękach.
Bezdomni w Moskwie to cenna siła robocza. Wiele firm chce ich zatrudniać, oferując niezłe zarobki, wikt i miejsce do spania. Zimą nawet najbardziej leniwi chętnie się wynajmują do pracy, żeby nie zamarznąć na ulicy. A inwalidom i staruszkom, którzy nie mają już siły pracować, pozostają jedynie przepełnione miejskie noclegownie. Albo podmoskiewski kołchoz bezdomnych Noe.
– Nie chcę, nie pojadę do pana, proszę się odczepić. Sam sobie popracuj na tej budowie, łaskawco – wysoki bezdomny mężczyzna w białej czapce z królika, stojący pod dworcem w kolejce po bezpłatny gorący obiad, opędza się od namolnego młodzieńca, który próbuje wręczyć mu ulotkę.
18.01.2019
Numer 02.2019