Forum

Najciekawsze historie świata

Echa polskie
13 sierpnia 2019

Powstanie Warszawskie

Niemcy wymazali Warszawę z mapy

75 lat temu naziści stłumili Powstanie Warszawskie. Historyk Krzysztof Ruchniewicz tłumaczy niemieckim czytelnikom, jak te wydarzenia wryły się w zbiorową pamięć Polaków.
Rozm. Oliver das Gupta
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Pierwszego sierpnia 1944 roku wybuchło w Warszawie powstanie podziemnej Armii Krajowej przeciw niemieckim okupantom, którzy napadli na Polskę w 1939 roku. Niemcy stłumili Powstanie Warszawskie ze skrajną brutalnością. Systematycznie burzyli całe dzielnice polskiej stolicy, okrutnie mordowali – również kobiety i dzieci. Po 63 dniach podjęta przez Polaków walka zakończyła się klęską. Blisko ćwierć miliona ludzi przypłaciło ją życiem.

Resztę ludności Niemcy wypędzili z miasta – w tym również babcię i mamę Krzysztofa Ruchniewicza. Ten historyk, który urodził się we Wrocławiu – dawnym Breslau – zajmuje się niemiecko-polską historią. Od początku lat 90. wykłada na Uniwersytecie Wrocławskim. Obecnie jest profesorem historii najnowszej i dyrektorem Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta.

Pamięć o Powstaniu Warszawskim odgrywa znaczną rolę w Polsce. A jak pan się o nim dowiedział?
Krzysztof Ruchniewicz: Od babci, która była naocznym świadkiem. Razem z córkami, z których jedna jest moją mamą, mieszkała podczas okupacji w Warszawie i tam przeżyła Powstanie. Matka nie była w stanie mówić o swoich przeżyciach, była zbyt straumatyzowana. Po wojnie rodzina przeniosła się na – niemiecki wcześniej – Dolny Śląsk. W stolicy nasze mieszkanie było zniszczone, jak zresztą prawie wszystko dookoła.

Niemcy obrócili wówczas całe dzielnice Warszawy w gruzy.
Zniszczenia były już na początku wojny, przybyło ich podczas powstania w getcie w 1943 roku, a w roku 1944 zburzono całe dzielnice. Na koniec Niemcy wysadzili w powietrze i spalili wszystko, co jeszcze zostało, a były to także budowle ważne dla kultury, jak np. biblioteki. Po prostu wymazali Warszawę z mapy, większość mieszkańców przegnano we wszystkie strony świata albo wywieziono na roboty jak niewolników.

Jakie to miało skutki dla tożsamości Polaków?
Wielu Polaków było załamanych psychicznie po śmierci bliskich. Poza tym utrata ważnych dóbr i zabytków kultury, całej budowlanej substancji stolicy, okropne lata niemieckiej okupacji z niezliczoną ilością zabitych – wszystko to wryło się głęboko w zbiorową pamięć. To, co tworzyło się przez całe stulecia, nagle przestało istnieć.

Jak pamięć o Powstaniu Warszawskim wpłynęła w Polsce na obraz Niemców po II wojnie światowej?
Na początku ludzie zajęli się sobą i opłakiwali zmarłych. Ale jednocześnie dostrzegano w Polsce bardzo dokładnie, jak postąpiono z głównymi winnymi tych wydarzeń. Generał SS Erich von dem Bach-Zelewski, który wydawał rozkazy zdławienia Powstania, w ogóle nie został za to oskarżony po wojnie. Heinz Reinefarth, kolejny dowódca SS, który wydał rozkaz wymordowania dziesiątków tysięcy cywilów w warszawskiej dzielnicy Wola, zrobił później karierę polityczną w Republice Federalnej.

Czy w czasach komunistycznych mówiono o 63 dniach powstania, podczas których blisko ćwierć miliona kobiet, mężczyzn i dzieci poniosło śmierć?
Oficjalnie niewiele, pamięć o nich przekazywano raczej prywatnie. Za moich lat szkolnych ten rozdział wspominano tylko na marginesie, co niespecjalnie dziwi. Moskwa świadomie nie popierała bojowników ruchu oporu w 1944 roku – Sowieci czekali u granic Warszawy, aż powstanie się wykrwawi. Po wojnie polscy komuniści ścigali i skazywali na śmierć weteranów Powstania Warszawskiego. Ja dopiero po pojawieniu się opozycyjnego ruchu Solidarność w 1980 roku uzyskałem dostęp do „zakazanej literatury”, która szczegółowo zajmowała się Powstaniem Warszawskim. W ten sposób poznaliśmy drugą stronę historii, niezmanipulowaną przez komunistyczny reżim. Dla mnie i moich przyjaciół większość z tego była nowością, wprost pożeraliśmy te książki.

A jak traktowano temat Powstania Warszawskiego w NRD i w Republice Federalnej?
Marginesowo, również po zakończeniu zimnej wojny. Kiedy była mowa o Polsce podczas II wojny światowej, to uwagę kierowano przeważnie na atak w 1939 roku. I oczywiście na niemieckie obozy zagłady, jak Auschwitz. Poza wąskim kręgiem specjalistów prawie nikt nie znał tego tematu. Wystąpienie ówczesnego prezydenta RFN Romana Herzoga w 1994 roku ukazało wyraźnie, jak mało uwagi poświęcano w Niemczech naszej historii. Herzog w swojej mowie pomylił Powstanie Warszawskie w 1944 roku z powstaniem w warszawskim getcie w roku 1943.

Widzi pan potrzebę uzupełnienia tych luk?
Tak, ale nie tylko w związku z Powstaniem. Cała historia Polski od wybuchu wojny w 1939 roku do napaści III Rzeszy na Związek Radziecki w 1941 roku powinna zostać zbadana bardziej wnikliwie: prześladowanie polskiej inteligencji przez niemieckich i radzieckich okupantów, a także deportacje polskich obywateli w głąb ZSRR. Jest jeszcze wiele białych plam do zapełnienia.

Jaką rolę odgrywa dzisiaj Powstanie w polskiej polityce wewnętrznej?
Tu debata skupia się wokół kwestii, czy Niemcy są zobowiązane zapłacić odszkodowania za ówczesne straty materialne i ludzkie. Istnieją różne szacunki co do wysokości należnych reparacji, wynik prac jednej z komisji sejmowych w tej sprawie ma zostać opublikowany w najbliższych tygodniach. Niektórzy chcą wykorzystać tę kwestię w polityce.

Zwłaszcza narodowcy, co wielu ludzi w Niemczech napawa troską.
Debaty o przeszłości prowadzi się u nas w sposób bardzo emocjonalny. Ale Niemcy nie powinni ich bagatelizować. Te odczucia można lepiej zrozumieć, jeśli się pozna dokładniej tragiczny los polskiej ludności podczas II wojny światowej i po niej.

Czy to jest pańskie życzenie pod adresem nas, Niemców?
Ujmijmy to tak: cieszyłoby mnie bardzo, gdyby Niemcy bardziej się zainteresowali polską najnowszą historią. Naturalnie bez poczucia winy, ale ze świadomością, że chodzi o naszą wspólną historię, a także o naszą wspólną przyszłość.

© Süddeutsche Zeitung

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć