Artykuły

Siostra góra, brat koń

Nie wystarczy być dżygitem

Numer 22.2022
Strój galowy noszą na służbie na co dzień. Nie każdy dostaje taką szansę. Strój galowy noszą na służbie na co dzień. Nie każdy dostaje taką szansę. AP / EAST NEWS
Czerkiesi wyrzuceni z Kaukazu przez rosyjskich najeźdźców od 150 lat żyją w diasporze. Najmężniejsi z nich stanowią gwardię przyboczną jordańskiego króla.
Rany przeszłości. Wojny, jakie Rosja toczyła na Kaukazie w XVIII i XIX w., uważają za akt ludobójstwa (demonstracja przed rosyjską ambasadą w Ammanie, 21 maja 2015 r.).Jordan Pix/Getty Images Rany przeszłości. Wojny, jakie Rosja toczyła na Kaukazie w XVIII i XIX w., uważają za akt ludobójstwa (demonstracja przed rosyjską ambasadą w Ammanie, 21 maja 2015 r.).

Nikt niepowołany nie dostanie się do pałacu Al-Husejnija w Ammanie. Przed bramą wojskowi przeprowadzają drobiazgową kontrolę. Specjalnie szkolone psy obwąchują koła samochodu. Nawet mysz się nie prześlizgnie na ogromny dziedziniec okalający piaskowe zamczysko z czterema wieżami i kopułą. A gdyby nawet do pałacu wdarł się jakiś intruz, to w środku są jeszcze Czerkiesi.

Pałacowego strażnika można rozpoznać z daleka. Wyróżnia go elegancki czarny strój: czapka z owczej wełny, długa sukmana z czerwonymi mankietami, szarawary i lśniące oficerki. U pasa nabijanego srebrnymi guzami nosi pistolet, szablę i sztylet. Gdy taki chłop na schwał zmierzy stalowym wzrokiem natręta, ciarki przechodzą po plecach. A jeśli nabrał podejrzeń i zaraz sięgnie po kindżał? Dwudziestka takich zuchów dzień i noc pełni straż w królewskiej rezydencji.

21.10.2022 Numer 22.2022
Reklama