Migracje

Zapomnieć o Aleppo

Mała Syria

Numer 9.2021
Życie Syryjczyków nie jest w Turcji łatwe, ale znacznie lepsze niż w Jordanii czy Libanie. Życie Syryjczyków nie jest w Turcji łatwe, ale znacznie lepsze niż w Jordanii czy Libanie. AFP / EAST NEWS
Dziesięć lat po wybuchu syryjskiej wojny domowej miasto Gaziantep na południu Turcji stało się domem dla pół miliona uchodźców. Ale wielu wciąż jeszcze śni o Europie...
Aby uniknąć konfliktów władze miasta kierują pomoc i do przybyszów, i do dotychczasowych mieszkańców. Dzieci uchodźców mają zapewnioną naukę szkolną zarówno w języku arabskim, jak i tureckim.AFP/EAST NEWS Aby uniknąć konfliktów władze miasta kierują pomoc i do przybyszów, i do dotychczasowych mieszkańców. Dzieci uchodźców mają zapewnioną naukę szkolną zarówno w języku arabskim, jak i tureckim.

Najwcześniej pojawiają się piekarze. Jeszcze przed świtem rozpalają paleniska i stawiają na nich głębokie patelnie (sadż), by zdążyć upiec płaskie syryjskie chlebki, nim przyjdą pierwsi klienci. Zapach sezamu i świeżego pieczywa wypełnia uliczki, na długo zanim inni kupcy i rzemieślnicy zaczną oporządzać kramy i warsztaty. Gdy o siódmej rano otwierają się wreszcie drzwi piekarni, od razu staje w nich właściciel pobliskiej restauracji. Kupuje cały stosik dużych okrągłych placków. Poda je na tradycyjne syryjskie śniadanie – do maczania w ziołowej przyprawie (zatar) i oliwie z oliwek albo jedzenia z fasolą, falafelami, fattehem i hummusem. Pracujący przy tej samej ulicy sklepikarze będą je przegryzać i popijać turecką herbatą, neską albo gęstą arabską kawą, zbierając siły przed całym dniem pracy.

22.04.2021 Numer 9.2021
Reklama