Rosja

Jedzie grozą

Wielki exodus Rosjan

Numer 22.2022
Przejście graniczne Kiachta. – Mówcie, że jedziecie na wesele – radzą rosyjskim pasażerom mongolscy taksówkarze. Przejście graniczne Kiachta. – Mówcie, że jedziecie na wesele – radzą rosyjskim pasażerom mongolscy taksówkarze. AFP / EAST NEWS
Po ogłoszeniu „częściowej mobilizacji” na granicach Rosji pojawiły się tłumy. Najczęściej wybieranymi kierunkami ucieczki stały się Kazachstan, Gruzja i Mongolia.
Wierchnij Lars. Nie wszyscy Gruzini są gościnni. Niektórzy protestują przeciw napływowi Rosjan.AFP/EAST NEWS Wierchnij Lars. Nie wszyscy Gruzini są gościnni. Niektórzy protestują przeciw napływowi Rosjan.

Podjeżdżają trzy busy, z pierwszego wysiada kierowca. – Szybciej, po 15 osób do każdego busu, póki nikt nie widzi – nawołuje. „Do pojazdów podbiega tłum, ludzie potrącają się, kobiety pospiesznie całują mężczyzn na pożegnanie. Po kilku minutach odjeżdżamy w stronę Mongolii” – pisze w reportażu z granicy rosyjsko-mongolskiej korespondent portalu Meduza. Kierowca się zatrzymuje. – Dopóki wszyscy nie zapłacą, nie jadę dalej – rzuca przez zęby. Bilet ze stolicy Buriacji, Ułan-Ude, do najbliższego miasta w Mongolii kosztuje cztery tysiące rubli (równowartość ponad 300 złotych), za sześć tysięcy można dojechać do Ułan-Bator.

Aleksandr, Rosjanin mieszkający od lat w Ułan-Bator, wynajął trzy busy, zatrudnił kierowców i obsługuje trasę, na którą nagle wzrosło zapotrzebowanie.

21.10.2022 Numer 22.2022
Reklama